Tłumaczenie powstałe w procesie postedycji vs. tłumaczenie tradycyjne
B icon

Tłumaczenie powstałe w procesie postedycji vs. tłumaczenie tradycyjne

Oceń:
/ Aktualna ocena: 5

Kilkanaście miesięcy temu moi koledzy po fachu z lekkim przerażeniem i drżącym głosem komentowali zmiany w branży, które dokonywały się za sprawą technologii tłumaczeniowej. W tym kontekście dziwi mnie jednak fakt, że dopiero stosowanie na szerszą skalę tłumaczeń maszynowych wywołało falę strachu w naszej branży.

To trochę tak, jakby wymazać z pamięci dziesięciolecia rozwoju narzędzi wspomagających tłumaczenia. Narzędzi, które zrewolucjonizowały tłumaczenia na taką samą skalę, na jaką poczta elektroniczna zmieniła komunikację ludzi.

W naszym świecie jedyną stałą jest to, że wszystko nieustannie się zmienia, a naszym zadaniem jest możliwie jak najlepiej dostosowywać się do tych ciągle mieniających się warunków. Kto się nie rozwija, ten się cofa.

Postedycja zadomowiła się na dobre w branży tłumaczeniowej,

a fakt ten nie jest już dla nikogo tajemnicą. Parę tygodni temu rozmawiałem z jednym z klientów na temat usługi tłumaczenia ekspresowego obszernej dokumentacji o wysokim stopniu trudności. Podczas tej rozmowy jeden z pracowników klienta wyraźnie podkreślił, że wspomniane zastosowanie tłumaczeń maszynowych na skalę globalną bardzo skomplikowało życie jemu oraz jego zespołowi.

Nieprawidłowo wykonywana postedycja, czyli proces w ramach którego człowiek ma sprawdzić i w razie potrzeby poprawić tłumaczenie maszynowe, skutkuje powielaniem błędów w treściach publikowanych na łamach serwisów internetowych - również tych branżowych. W efekcie końcowym nawet tradycyjne tłumaczenia wykonywane przez ludzi powielają określone wątpliwe wyrażenia, frazy czy terminy.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest wszechogarniająca obecność treści maszynowych, pod którymi podpisują ludzie. Tłumacze czytają te treści podczas researchu i zapoznawania się z określoną tematyką. Mają z nimi styczność na stronach internetowych różnych firm, aż w pewnym momencie uznają, że to, co przeczytali, jest poprawne, naturalne, a zastosowana terminologia fachowa nie budzi wątpliwości.

Dotyczy to szczególnie bardzo specjalistycznych treści - na przykład nowych rozwiązań technologicznych bądź innowacyjnych produktów, które dopiero wchodzą na dany rynek.

Na czym polega problem z postedycją i tłumaczeniem maszynowym?

Nie da się ukryć, że tłumaczenia maszynowe odgrywają dziś istotną rolę w procesach tłumaczeniowych, a w połączeniu z zaawansowanymi i skalowalnymi platformami CAT pozwalają na redukcję nakładów związanych z opracowywaniem tłumaczeń.

Z tłumaczeń maszynowych korzystają nie tylko biura tłumaczeń i tłumacze freelanerzy, ale również administracja publiczna i firmy. Ci ostatni robią to często na własną rękę bez angażowania zawodowych tłumaczy. Oznacza to, że wygenerowane automatycznie tłumaczenia nie przechodzą niezbędnego etapu weryfikacji i korekty - w ramach tak zwanej postedycji.

Tłumaczenia maszynowe różnią się od tłumaczeń ludzkich między innymi tym, że nie powstają w ramach procesu myślowego. Niezależnie od rodzaju zastosowanych algorytmów i złożoności zachodzących procesów, tłumaczenia maszynowe powstają na podstawie istniejących dwujęzycznych korpusów równoległych.

Maszyna (algorytm / sieć neuronowa) nie próbuje zrozumieć przekazywanej treści. Nie zastanawia się nad tym, jak i czy w ogóle proponowana wersja przekładu będzie rozumiana przez potencjalnego odbiorcę tegoż przekładu. Nie robi sobie przerwy na kawę, po której ponownie spogląda na problematyczne fragmenty, aby z odświeżonym umysłem spróbować wpaść na inny sposób przedstawienia opisywanej rzeczywistości.

Dlatego też każde tłumaczenie maszynowe powinno bezwzględnie przechodzić przez etap weryfikacji wykonywany przez wykwalifikowanego tłumacza. Pomijanie tego istotnego kroku i publikowanie w sieci treści niezweryfikowanych potęguje problem opisany powyżej. Ludzie w coraz większym zakresie mają styczność z "maszynowymi treściami", a zaklęty krąg się zamyka.

W konsekwencji może to prowadzić do różnych problemów, kłopotów czy nieporozumień. Pozwolę sobie zacytować publiczną opinię dotyczącą wadliwego tłumaczenia, która dość wyraźnie pokazuje, że w tym konkretnym przypadku człowiek nie sprawdzał maszyny:

cenne waty

Podobne kwiatki znalazłem w tej chwili na stronie internetowej firmy, która oferuje dostęp do platformy zapewniającej natychmiastowe tłumaczenia maszynowe na przeszło 85 języków. Poza integracją z wszystkimi popularnymi systemami zarządzania treścią (ang. Content management system, CMS) usługodawca zapewnia nas o "doskonałej jakości tłumaczenia", podczas gdy w menu głównym na jego stronie widzimy pozycję o nazwie "DOM".

Jako zleceniodawca zawsze masz wybór między "Stroną główną" a "Domem" oraz "Valuable energy" a "Precious cotton". Pamiętaj tylko, żeby nie płacić za waciki jak za złoto:).

Skontaktuj się
z nami

Napisz do nas

Wyślij do nas zapytanie ofertowe - z chęcią doradzimy oraz przedstawimy konkretne rozwiązania dostosowane do określonych potrzeb.

Zamknij

Napisz do nas

Nie wybrano pliku
* wymagane
Zaznacz, aby kontynuować