Tłumaczenia ustne wyjazdowe w pandemii
B icon

Tłumaczenia ustne wyjazdowe w pandemii

Oceń:
/ Aktualna ocena:

Tłumaczenia ustne wyjazdowe w pandemii nie są dziś niczym nadzwyczajnym. Pandemia zadomowiła się już w życiu prywatnym i biznesie na dobre i musimy z tym jakoś żyć. Nie oznacza to jednak, że tłumaczenia ustne odbywają się bezproblemowo lub na zasadach sprzed pandemii. Poniżej przedstawiam kilka istotnych aspektów świadczenia wyjazdowych tłumaczeń ustnych.

Tłumaczenia ustne wyjazdowe w pandemii - z czym trzeba się liczyć

Jeszcze jakiś czas temu tłumacz, który podróżował z klientem po Europie, musiał być zaszczepiony, a w zasadzie musiał posiadać ważny paszport covidowy. Czysto teoretycznie na granicach sprawdzano podróżujących, a podczas kontroli policyjnej funkcjonariusze mieli prawo zażądać okazania paszportu. W praktyce jednak kontrole były jedynie na lotniskach. Osobiście jeden raz musiałem wyciągnąć paszport w hotelu na terenie Niemiec i raz w restauracji, w której jadłem na miejscu obiad. Zaznaczyć należy, że od października 2021 do lutego 2022 kilka dni w tygodniu spędzałem poza Polską - był to okres częstych wyjazdów i wielu okazji do kontroli.

Z mojego punktu widzenia nie restrykcje ogłaszane przez poszczególne Państwa stanowiły największe wyzwanie. Wyzwaniem jest funkcja tłumacza jako taka. Jeżeli do naszych zadań należy zapewnienie sprawnej komunikacji, to zapewniamy ją również u lekarza, punkcie szczepień czy laboratorium, w którym wykonywane są testy na koronawirusa. Tłumacz jest wszędzie tam, gdzie jego klient lub pracownicy klienta, którzy nie znają języka obcego. W związku z tym rośnie ryzyko zakażenia wśród tłumaczy, którego wystąpienie jest niezależne od ilości szczepień.

To z kolei niesie ze sobą potrzebę zapewnienia tłumacza lub tłumaczy rezerwowych, którzy w razie potrzeby zastąpią chorych / zakażonych. Oficjalny test z wynikiem pozytywnym skutkował bowiem do niedawna obowiązkową kwarantanną, której złamanie było surowo karane. Klienci też nie byli zainteresowani wpuszczaniem na tereny swoich zakładów osób zakażonych. Zakażony koronawirusem tłumacz na tłumaczeniach wyjazdowych siedzi na kwarantannie i teoretycznie nie zarabia.

Zakwaterowanie podczas tłumaczeń ustnych wyjazdowych

Nie tylko konieczność zapewnienia tłumacza zastępczego jest problematyczna. Jeżeli na zleceniu jest kilku tłumaczy, to zazwyczaj są oni zakwaterowani w apartamentach lub mieszkaniach. Gdy są to apartamenty jednoosobowe, to nie ma problemu. Ale czasami tłumacze mieszkają dwójkami. Gdy jeden z nich jest chory, to drugi jest narażony na zakażenie. Czysto teoretycznie - zgodnie z panującymi pod koniec zeszłego roku zasadami - również powinien zostać objęty kwarantanno. Potrzebnych jest zatem dwóch rezerwowych tłumaczy, którym trzeba zapewnić zakwaterowanie.

Pandemia sprawiła, że realizacja wyjazdowych tłumaczeń ustnych stała się ryzykowna. Mam wrażenie, że mało kto uwzględniał opisane powyżej aspekty. Niewiele firm świadczy długofalowe tłumaczenia ustne na taką skalę, więc możliwe że niewiele osób zastanawiało się nad tego typu problemami. Specyfika naszej pracy sprawia, że kwestie związane z koronawirusem wypływały każdego dnia. To pracownik klienta miał kaszel lub gorączkę. Innemu kończy się certyfikat COVID i trzeba znaleźć punkt, w którym go zaszczepią podczas weekendu, zorganizować transport chorego z Niemiec do Polski, itp.

Tłumaczenia ustne wyjazdowe dziś

Nie tylko konieczność zapewnienia tłumacza zastępczego jest problematyczna. Na jednej z długofalowych tegorocznych realizacji na terenie Niemiec wysnuto twierdzenie, że to prawdopodobnie tłumacze przywlekli wirusa, gdyż to właśnie oni jeden po drugim padali jego ofiarom. Na szczęście szybko okazało się, że wszyscy są "niewyraźni", a fala przeziębienia przeszła przed naszym przybyciem na budowę.

Niemniej jednak musieliśmy ad hoc zorganizować dwóch dodatkowych tłumaczy, ogarnąć zakwaterowanie, transport, zakupić testy na COVID, przejść wymagane szkolenia, które były wymagane do realizacji zlecenia. W zasadzie rezerwowi tłumacze z dnia na dzień wskoczyli za chorych kolegów.

najbardziej problematyczna zdaje się być jednak zaraźliwość nowych wariantów wirusa. Podczas wspomnianego powyżej zlecenia na pięciu tłumaczy w ciągu 1,5 tygodnia zachorowali wszyscy - 3 podstawowych oraz 2 rezerwowych. Należy dodać, że pracowaliśmy na zewnątrz, a kontakt w pomieszczeniach był sporadyczny, choć bez zachowania specjalnego dystansu czy środków zapobiegawczych.

Ale to nie jest nic nadzwyczajnego, ponieważ jako tłumacze jesteśmy odpowiedzialni za komunikację i utrzymujemy kontakt z wieloma osobami. W Berlineo na szczęście zawsze mamy jakieś awaryjne rozwiązania i dobrze radzimy sobie w trudnych sytuacjach. Za co niniejszym serdecznie dziękuję wszystkim naszym współpracownikom.

Skontaktuj się
z nami

Napisz do nas

Wyślij do nas zapytanie ofertowe - z chęcią doradzimy oraz przedstawimy konkretne rozwiązania dostosowane do określonych potrzeb.

Zamknij

Napisz do nas

Nie wybrano pliku
* wymagane
Zaznacz, aby kontynuować